Saturday, October 9, 2010

coffee or tea

coffee and the cigarettes – some years ago (how could I live like that?) but now... tea and only sometimes  coffee ;-D
I love sitting in my kitchen with cup of tea very early in the morning, thinking of the oncoming day, and you?
today is the day of pj harvey c'mon billy song, it's one of my favourite, ever
have a sweet weekend
---------------------
kiedyś kawa i papierosy, jak mogłam tak żyć, no ale figura za to była nienaganna ;-) teraz wolna od papierosów (ach to już chyba z 5 miesiąc!!!) wybieram herbatę a czasami kawę (najczęściej INKĘ albo Anatolka, pamiętacie jeszcze), uwielbiam poranną herbatkę w mojej  kuchni, kiedy dom jeszcze śpi, a Wy?
Dziś dzień pj harvey i mojej ukochanej (jednej z wielu, bo pj jest geniuszem) piosenki c'mon billy
słodkiego weekendu ;-D

13 comments:

  1. kawa niestety, latte duza - czasem z rozsadku z mlekiem sojowym. uwielbiam w weekendy rano duuuzy kubek kawy plus gazety i radio w tle.

    ReplyDelete
  2. Jaki śmiszny zajączek! Ciekawe co on pije: coffee, tea? As for me, I'm still in my coffee time. Ale bez papierosów.

    ReplyDelete
  3. Ja kawa tak, ale najlepiej jak jest gdzieś w kawiarni, no i czarna z rana w pracy w ramach pobudki. A w domowych pieleszach herbatka. A ten różowy królik, to co to takiego?

    ReplyDelete
  4. herbata na porządku dziennym oraz nocnym kiedy akurat pracuję nad czymś.... A kawa to dla mnie rytuał - musi być w filiżance, absolutnie nie w kubku, najlepiej ze spienionym mlekiem i kosteczką czekolady do schrupania. Natomiast wczesne poranki są dla mnie okrutnym doznaniem i jeśli tylko mogę to je przesypiam... ;))

    ReplyDelete
  5. właśnie dziś do śniadania piłam mocnego anatola z odrobiną mleka;)
    lubię ten obrazek pandy:D

    pozdrawiam
    J.

    ReplyDelete
  6. A ja teraz inkę z mleczkiem piję ;-) i czytam Wasze cudne wpisy, dziękuję za nie bardzo!
    Olu różowy króliczek to filcowy ochraniacz na jajeczko - dostałam kiedyś od bardzo fajnej osoby! (z tego co pamiętam był do kupienia w sklepie nap w domotece ale to już jakiś czas temu.
    Pandeczka to nowa koleżanka Mańki - już były na herbatce i wkrótce zawitają u Kavki, pozdrawiam słonecznie!!!!

    ReplyDelete
  7. W domu dla mnie tylko herbatka. Najlepiej zaparzana w dzbanku, żeby było jej DUŻO:) A kawa, to tylko w kawiarni. Na razie, póki nie mam w domu super ekspresu do kawy:)

    ReplyDelete
  8. Zorzeta ja mam tak samo! Herbatki musi być dużo - idę sobie właśnie zrobić, bo pracy mam jeszcze dużo a jakoś siły brak, napiję się dziś mojego ostatniego odkrycia: czarnej z czekoladą i miętą (Kusmi Tea) można się uzależnić!

    ReplyDelete
  9. Jak herbata to tylko w dzbanku tak jak u Żorżety bo dużo jej być musi - a jeśli chodzi o smaki to wciąż zmieniam i nowych szukam choć zielona z jaśminem jest stałym repertuarem. Co do kawy to ja od 9 miesięcy - tylko Inka :) (A kiedyś podobnie jak u Ciebie kavko była kawa i papierosy i super figura...)

    ReplyDelete
  10. Byziaku, Byziaku Ty to masz powód lekkiej zmiany figura a ja??? Kurcze a ja coś nie mogę się do zielonej przekonać wciąż kupuję i zaraz oddaję mamie, która tylko zieloną pija, nawet ze Sri Lanki sobie przywiozłam, taką że niby najlepszą... i nie mogłam. A właśnie tam to są herbaty i jakie ceny, u nas się płaci jakieś gigantyczne sumy za taką jakość a u nich jakieś grosze bo kupowałam w sklepiku fabrycznym (czyli ile pośrednicy zarabiają) - ja przywiozłam 6 kg, bo tyle można było na osobę wywieźć...

    ReplyDelete
  11. Kawa, a to tylko dlatego, że udaje mi się odkrywać coraz to nowe smaki. Poza tym to od wielu lat rytuał - picia, robienia zdjęć, kolekcjonowania miejsc, gdzie je smakowałam. Z herbatą jest coraz gorzej. Najlepszą piłam w restauracji w Gangtoku (Sikkim). To było coś wyjątkowego. W polskich sklepach nic nie mogę dla siebie znaleźć dobrego, nawet w tych profesjonalnych sklepach. To jest ciągle nie to, nie ta jakość. Nie wiem dlaczego...

    ReplyDelete
  12. Dla mnie tylko kawa, kawa, kawa... dużo kawy, ale dla usprawiedliwienia dodam, że nie mam innych nałogów :)

    ReplyDelete
  13. kiedys kawa- ilosci dzis mnie przerazajace:) teraz Inka (czy tutejsza, Made in Poland, Barley Cup) najlepiej. Kujawianka i Anatol mniej, ale wciaz. wylacznie z mlekiem sojowym. herbata rooibos i rozne ziolowe, bo od kilku miesiecy bezkofeinowo. czasami decaf cappuccino z sojowym mlekiem, choc to dranstwo-oszukanstwo:) nie dawniej jak w ubieglym tygodniu, wrocilam z porannej przejazdzki rowerowej, usiadlam przy stole z herbata i poczulam, ze to swietna chwila. gdzies moment po siodmej, wgapiajac sie w pojawiajace sie swiatlo. ech.

    ReplyDelete