Sunday, November 28, 2010

kenya

To kilka zdjęć z Kenii z obowiązkowym "obrazkiem masajskim". Urzekł mnie ten kraj o niewiarygodnej przyrodzie z pięknymi ludźmi. Kenijczycy są naprawdę pięknym narodem, nie tylko wszystkim znani Masajowie, choć oni szczególnie ale także ludzie z innych grup etnicznych. Na ulicy Mombasy widziałam dziewczynę z łysą głową, w tradycyjnych kolorowych chustach (jaki zestaw kolorów i wzorów!!!)  i etnicznej biżuterii z plastikowym koszykiem – wyglądała zjawiskowo, nie mogłam oderwać od niej oczu, nie tylko zresztą ja :-). Miasta – brzydkie, Mombasa to tak naprawdę jeden duży slums, nie licząc posiadłości bogaczy ale już za murami całe trawniki zasłane śmieciami – dosłownie zasłane. Natomiast wioseczki – prześliczne. Co z tego że bez prądu i bieżącej wody, skoro ludzie uśmiechnięci, spokojnie siedzący, rozmawiający, zwierzęta czyściutki (gdzie u nas są takie czyste krowy?) a życie toczy się nieśpiesznie. Ach i widziałam lwa – naprawdę jest to duże przeżycie. Dla nas – mnie i mojego Seby – wszystko było przyjemniejsze bo wszyscy wołali "Rasta, Rasta" nawet groźna urzędniczka na mombaskim lotnisku przywitała nas z uśmiechem "Hello Rasta". To było fajne, dredy w Afryce bardzo ułatwiają życie ;-) Ze strony Afrykańczyków same uśmiechy i wielka serdeczność. Mimo olbrzymiej biedy nigdy nic nam nie zginęło, nikogo nie kusiły nasze rzeczy w przeciwieństwie do lokatorów wypierdzianego pięciogwiazdkowego hotelu w którym któremuś z gości hotelowych tak bardzo spodobał się telefon mojego męża, że po prostu wyjął go sobie ze spodni leżących na leżaku. No cóż telefon naprawdę był fajny, miał bajery i dużo książek do czytania, no taki gadżecik ale bez przesady, jeśli kogoś stać na taki hotel to telefon może sobie kupić. A może chciał żeby pobyt się częściowo zwrócił, kto wie? W każdym razie kenijskie szylingi pozostały nietknięte – nie można ich wymieniać na dolary przy wyjeździe! W sumie dobrze, że zostawili spodenki bo też były fajne :-)
A na deser: z rozmów zasłyszanych wśród naszych rodaków: "ach jakie te czarne twarze groźne, tylko oczy świecą", "nie życzę pani aby znalazła się sama wśród czarnych, pożałuje pani wtedy, że panią matka urodziła (to było akurat do mnie powiedziane!)", "ach ta moja lodówka za 23 tyś. (mąż), no co ty ona kosztowała 13 tyś. (żona)", "dzisiaj drinki stawia nowy prezes, he, he", "a moja najdroższa pralka firmy Miele...", "jakieś takie buractwo nam się trafiło", "Adasiu to nie ten poziom co my" itd, itd... Po co oni jeżdżą do Kenii, przecież można listę swoich dóbr zamieścić w internecie, będzie taniej...
-----------------------------------------
Hey sweet sister – could you help me with transtalion? Please :-)

9 comments:

  1. Świetne towarzystwo Wam się trafiło:)))

    ReplyDelete
  2. Poto tylko , zeby znajomym sie pochwalic albo
    odfajkowac na liscie z jakiegos Elle , w ktorym zamieszczono 'Places to be and see'
    Te zdanie z Adasiem mnie rozbroilo , nie wiedzialam , ze ludzie jeszcze tak sie wyrazaja , to mi sie z komunizmen kojarzy :D

    ReplyDelete
  3. :) niesłychani towarzysze :)

    ReplyDelete
  4. ech... najpierw piękne zdjęcie, potem czytam posta i przenoszę się w wyobraźni do tego miejsca, odrywam się od rzeczywistości... i nagle ten zgrzyt. smutno mi z powodu kolejnej historii o rodakach za granicą. ech... ale! przecież Wy, przecież moi znajomi i pewnie każdy zna kogoś, kto podróżuje po świecie dla ciekawych miejsc, a nie tylko dlatego, że ich stać. więc nie jest źle. mieliście pecha - wolę tak myśleć:)

    ReplyDelete
  5. fajnie sie czyta takie gorace jeszcze wrazenia z podrozy i oglada zdjecia gdzie gorąco jest:)
    lodowka za 13 tys...jesli nie mozna nią dojezdzac do pracy to co ona robi takiego wyjatkowego ze tyle kosztuje?;)no chyba, ze tyle kosztuje, zeby ktos mogł ja kupic a potem o tym opowiadac innym...
    best regards:)
    JK

    ReplyDelete
  6. Piekne zdjecia, zazdroszcze...na marginesie zawsze zastanawia mnie czy byli takimi ludzmi przed "kariera" i "kasa" czy to te czynniki robią z człowieka prostaka ;] fajne zjawisko uwsteczniania ;] pozdrawiam

    ReplyDelete
  7. byliśmy w Kenii w sierpniu, urzekająca harmonia fauny i flory, piękne światło, zachwycający urodą ludzie.....
    ale właśnie nasi rodacy, oj!
    w wiosce masajskiej - śmierdziało krowimi odchodami (to tylko omownia z mojej strony); Kenijczycy to nieroby i brudasy, a najbardziej już doskwierał wszystkim brak rosołu w niedzielę...

    ReplyDelete
  8. tak, tak brak rosołu to duży minus, a już te wszystkie kraby i inne brr :-) ale żeby oddać sprawiedliwość nie wszyscy są tacy, wielu Polaków wie po co jedzie i są super – najlepszy przykład naszych znajomych Hani i Marka, oraz jeszcze kilku świetnych osób z naszego hoteliku, z którymi bawiliśmy się cudownie przy reggae pod kenijskim, rozgwieżdżonym niebem i piliśmy kenijskie piwko :-)

    ReplyDelete
  9. hej swit sister, I'll translate it, ale po thursdayu, bo timeu brak rajt nał, ale czytam w wolnych chwilach między slajdami:-)

    ReplyDelete