Tuesday, January 18, 2011

^^





I love to eat. I love to eat a lot… and muffins with black & white chocolate made by my husband were one of my favourite sweets ever. "Were" – because I could only dream about them now ;-) The small, brown balls are my ordinary meals nowadays. But I need them and despite of their ugly taste this cure starts to work. So this litlle, beautiful Candy must be enough for me now :-))). I read that the most depresing day called Blue Monday was yesterday. Strange – I had great mood. And you, how you felt yesterday – it's true what they write in the newspapers? The last pic with the travelling King – is dedicated to Seba, who's laying on the wonderful beach of Goa right now!
---------------------------------------------------
Kocham jeść o czym pisałam już wiele razy, a najbardziej uwielbiam muffiny pieczone przez mojego męża. Cieplutkie, z wypływającą białą i czarną czekoladą... Teraz mogę o nich pomarzyć a zajadać cztery razy dziennie brązowe kulki o wstrętnym smaku. Choć muszę przyznać, że działają. Tak myślę, bo np. wczoraj był (ogłoszony przez naukowców) tzw. Blue Monday czyli najgorszy, najbardziej depresyjny dzień w roku. Kurczę ja miałam doskonały humor i full energii. A Wy – jak przeżyliście, czy prawdą jest to co wypisują w gazetach? W każdym razie wracając do słodkości musi mi teraz wystarczyć mój śliczny, mały, czarny cukiereczek. A i ostatni obrazek (podróżujący król Dardanel)dla mojego męża szczęściarza leżącego teraz na cudnych plażach Goa.
---------------------------------------------------
Big hugs/till tomorrow!

13 comments:

  1. Jeżeli wczoraj był mój najgorszy dzień, to ja jestem za!:)
    Niezły rok się szykuje:)

    ReplyDelete
  2. jako, że wczoraj przypadły moje ... urodziny to faktycznie gotowa byłam uwierzyć, że to najgorszy dzień w roku ;) ale sprawdziłam i wypada w tym roku 24 stycznia ponoć...
    a czekolada - w każdej postaci dobra na poprawę humoru :)

    ReplyDelete
  3. aach, czyli nie tylko piec potrafi, ale jeszcze wygrzewa się na plażach :)

    ReplyDelete
  4. Byziaku no właśnie w tym roku ponoć 17, choć niektórzy twierdzą, że to ma być ostatni poniedziałek stycznia :-) w każdym razie ja takich poniedziałków chcę!

    ReplyDelete
  5. ojej, ja nie odczułam jakiś negatywnych i depresyjnych nastrojów wokół mnie i we mnie. choć za oknem rzeczywiście jest mocno depresyjnie.
    a muffinki wyglądaja bardzo, bardzo smakowicie, ale jak na razie o słodyczach także mogę jedynie pomarzyć ;)

    ReplyDelete
  6. rano lało bezlitośnie, później długie godziny w pracy, kiepski obiad i dziwne sny. hm, czy ja wiem, może to poniedziałkowa norma w styczniu?:)

    ReplyDelete
  7. jakbym miała fikandera na podorędziu to żaden poniedziałek nie byłby blue:-)

    ReplyDelete
  8. Ale ten Twoj psiak ma piekna buzke setera :) moj właśnie leży obok wiec pozdrawiamy cieplutko :)

    ReplyDelete
  9. Doris bo to mix setera (po tacie) i spaniela (po mamie) a efekt: wszystko co najlepsze w obu tych rasach! Ficzka też pozdrawia :-D

    ReplyDelete
  10. mniam-podaj,proszę przepis na te pyszność.monaPOZDRAWIAM.

    ReplyDelete
  11. Przepisy na muffiny zawsze biorę z white plate :-)

    ReplyDelete
  12. Serdeczne dzięki-Mona.Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  13. I must show you something http://elleestfou.blogspot.com/2010/12/mame-radi-perinbabu.html

    Do you see the black dog? It our Dasty (one of our love :))
    I think they have much in common :)

    ReplyDelete