Friday, September 30, 2011

friday

It's beautiful sunny Friday in Poland today :-) The swans (made of sugar) from my collection of strange but cute things look beautiful. / U mnie dziś piękny, słoneczny piątek. Cukrowe łabądki wyglądają dostojnie i ślicznie...
the dwarf is heating in the sun / krasnal wygrzewa się w słońcu...
livingroom is full of light / salon w pełnym świetle...
Patti moved in to our bathroom / a Patti wprowadziła się do naszej łazienki
it's time to read magazines... look at this beautiful pink house in Copenhagen, I could live there / mam czas na lekturę zaległych magazynów, spójrzcie na ten piekny, różowy dom, mogłabym tam mieszkać, w lukrowanym domku, oj tak, u nas raczej kolor śmietany wciąż na topie, nieśmiertelny, brr.
I love covers of British Elle. These are my favourite, so nice don't you think? And the last one with Agyness is really great. / Lubię okładki brytyjskiego Elle. Wiem, że to wersja dodatkowa dla prenumeratorów (choć ta w sprzedaży też niczego sobie, bez wytrysków kolorystycznych i bajerów) ale mimo wszystko kiedy porównamy z naszym biedniutkim wydaniem tego pisma, robi się naprawdę przykro :-( tu moje ulubione okładeczki a ostatnia z Agyness jest naprawdę świetna. 
---------------------------------------------------
Have a beautiful weekend :-) / Miłego weekendu kochani i słoneczka

Wednesday, September 28, 2011

Kisses from Fika


Dear Friends! I can say it now. Fika is healthy. After a few bad days, my tears and fear she feels very good. As our doctor said, no organs like kidney or liver were demaged! I want to thank you so much for your big support. You can't even imagine how important it was to me. Fika sends you big kiss. Thank you again, you're great friends!!! / Kochani już chyba mogę to powiedzieć (i nie zapeszyć choć nie jestem zanadto przesądna). Fika jest zdrowa, jak powiedziała pani weterynarz ani wątroba, ani nerki nie uszkodzone. Chciałabym Wam bardzo podziękować za wsparcie, piękne wpisy i że odwiedzaliście bloga mimo, że ja byłam nieobecna. Jesteście wspaniali! Fika posyła wielkiego buziaka!
---------------------------------------------------
I'm in great mood so it's cooking day. Green and orange soups. I'll show you the result soon :-) 
/ Dziś humor mi dopisuje, więc gotuję. Zielona i pomarańczowa zupa w menu. Przepis pokarzę Wam wkrótce :-)
---------------------------------------------------
Links for today: beautiful blog by holmberg
riazzoli I like it so much
polna zdroj wonderful place I will visit very soon, can't wait

Thursday, September 22, 2011

sad bad day

My Love Fika is ill after being bitten by a tick, my poor, sweet Fika, I'm so worried / Ficzka zachorowała po ugryzieniu przez kleszcza, jest dzisiaj taka słabiutka, bardzo się martwię
Next sad news, very talented (and very young) polish artist Janek Dziaczkowski died, he was so talented and so nice person, bad, sad day :-((( / i kolejna smutna wiadomość, Janek Dziaczkowski nie żyje, był nieprawdopodobnie utalentowanym artystą i przemiłym człowiekiem, poznałam go w Machinie (albo w Przekroju już nie pamiętam dokładnie) gdzie robił dla nas fantastyczne ilustracje, choć ja najbardziej lubię jego malarstwo:-(((

Tuesday, September 20, 2011

think grey

I didn't like the wall of the entrance door and had no idea what to do. I didn't want to do something permanently and serious and how I used to call it "adult". I wanted to have something fun, light and which can be quickly modified. So, the first step was to choose the colour of the wall and door (must be the same, I don't like colourful wall with white doors) and the next: use my hands and imaginations. And now we have beautiful grey space with two strange creatures who can say  hello and good buy to us and our visitors. I like this place now, no matter what other people think :-). 
/ Nie lubiłam ściany z wejściowymi drzwiami, wogóle nie lubiłąm tego miejsca u nas w domu. Dlatego musiałam cos wymyślić. Coś co będzie zabawne, łatwe do modyfikacji gdy się znudzi, coś co zwykle nazywam "nie dorosłe" bo najbardziej nie lubię dorosłych, poważnych projektów na stałe. Najpierw wybraliśmy kolor: szary, ładny, ciepły szary. Nie podam Wam nazwy bo miał numer :-), który od razu na puszce zabrudziłam farbą, no cóż. Kolor drzwi i ściany musiał być taki sam, bo nie lubię białych drzwi "świecących" z kolorowej powierzchni. Później trzeba było użyć rąk i wyobraźni. I tak mamy dwa nowe stworzonka, które witają nas i żegnają. Lubię to miejsce teraz, a gdy mi się znudzi, po prostu zmienię obrazki :-)
---------------------------------------------------
Links for today: 
lovely design by KlippanMairo, Bengt & Lotta

Sunday, September 18, 2011

our house's repairs (part 5) /bedroom





We can say it: the bedroom is (finally) ready!!! White, relaxing... perfect for cats :-)You know that I must change everything in our house from time to time. There are not usually very big changes, but the bedroom couldn't find the right place so far (some pics from her "previous lifes below ;-). I think (hope & belive) this is it now! 
/ W końcu możemy to powiedzieć – sypialnia gotowa! Biała, spokojna, jak widać idealna... dla kotów :-) Po wielu zmianach, konfiguracjach, przenoszeniu materaca (poprzednie wcielenia sypialniane możecie zobaczyć powyżej) mam nadzieję i wierzę, że w końcu znalazła swoje właściwe miejsce :-)

Thursday, September 15, 2011

a little break – oops

hello everybody! sorry for a little break.  I'm working on many illustrations for a school book and don't have time for anything else. hope you forgive me :-) kisses / Kochani przepraszam za milczenie ale pracuje teraz nad ilustracjami do podręcznika i nie mam czasu na nic innego :-( mam nadzieje że wybaczycie. całuję

Saturday, September 10, 2011

book for the weekend









Noma – one of the best restaurant in the world, but not everyone have possibility to be there and try its extraordinary food. New book Noma: Time and Place in Nordic Cuisine gives us opportunity to see how it looks like and as you see it's great feast for the eyes! Beautiful book and I've got it now!!! / Noma to jedna z najlepszych na świecie restauracji. Zupełnie niezwykła. Jednak nie każdy może odwiedzić Nomę i spróbować tej niesamowitej kuchni. Książka Noma: Time and Place in Nordic Cuisine daje możliwość podejrzenia jak to wygląda, poczytania o filozofii tego miejsca. Jak widzicie to prawdziwa uczta dla oczu i ja już ją mam!!!
---------------------------------------------------
Links for today: in melancholia
mandula (I absolutely fell in love with these clothes &  accessories)
and rafa kids give away - check it!!!
---------------------------------------------------
have a great weekend!

Thursday, September 8, 2011

news

I have great news! Great for me and hope great for you. Brand, new Ikea Family Live website starts today. It's the first information. The second is: I'm a guest blogger there, woohoo! Please visit my blog! First post is about, a little introduction for new friends but next will be about things that I love, things that inspire me, eveything that makes me smile, so be there with me guys! And keep your fingers crossed. / Mam wspaniałe wiadomości! Wspaniałe dla mnie i mam nadzieję dla Was. Pierwsza: dziś ruszyła nowa strona Ikea Family Live. Druga jest taka, że jestem tam guest bloggerem. Dostałam propozycje blogowania dla nich jakiś czas temu i... ucieszyłam się bardzo! Pierwszy post jest o mnie, takie małe przedstawienie się dla tych, którzy mnie jeszcze nie znają, a następne będą o tym co lubię, co mnie inspiruje, o wszystkich ładnych sprawach, no wiecie trochę tak jak tu ale jeszcze więcej :-D Mam nadzieję, że Wam się spodoba i będziecie mnie odwiedzać nie tylko tu ale też na stronie Ikea Family. Trzymajcie kciuki. Pędzę do prac domowych a Was zapraszam na mojego gościnnego bloga!

000







sad becase of:
rain
the end of summer
stupid sitations had happend
many works and lack of time
my very short hair, I miss my dreadlocks
not so good figure as some years ago
novel of Llosa Travesuras de la niña mala
shorter days
and many, many more...
but it will pass soon, the main thing like my Tibetan doctor says: not to think about it 
smuteczek dziś z powodu:
deszczu
końca lata
głupich sytuacji, które się wydarzyły
zbyt wielu prac i braku czasu
moich krótkich włosów. tęsknię za dredami
nie tak fajnej figury jak kiedyś
powieści Llosy Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki
coraz krótszych dni
i wielu innych rzeczy
ale to minie, najważniejsze jak mówi mój tybetański lekarz: nie myśleć o tym

Monday, September 5, 2011

bookstore story

I visited one of the biggest bookstore in Warsaw last week. I don't like it because they mainly have books called "bestsellers", music I'm not interested in, coffee and cakes (I don't like this new trend of reading books & magazines in bookshop with cup of caffee and piece of cake, brrr, it can be good in my own room, with my own book and my own fingerprints made by chocolade on the pages, I don't want to buy book treated like this by strangers) young people working there are (sorry I must say it) incompetent… but let's get to the point… I visited this not nice shop because they've got international magazines. i wanted to buy september issue of American Vogue with photo session of Kate. I like Kate so much as you know :-) So I went, found it and almost faint! I couln't belive it "the polish price" was 99 zł it's about 33 $ (could you belive it)  you can check the real price on the cover! So now I have the next and new reason not to visit Empik!!! There is the good side of this event, I visited corner with childrens books and among – let's say – "very commercial editions" I found treasure: two new books of Agata Dudek, very talented illustrator. Today one of them. Żożo i Lulu, written by Elisabeth Duda, designed by Poważne Studio and published by Dookoła Świata. So have a look, the second book I will show you soon :-)/ Opowieść księgarniana. Odwiedziłam ostatnio Empik. Nie znoszę tego sklepu, bo: po pierwsze nie czytam Grocholi, Dan'a Browna, poradników "jak zarobić milion w 1 dzień", "jak się nie ubierać" i książek w tym stylu, nie słucham muzyki jaka rozpycha się na empikowych półkach, nawet nie wymienię nazw bo nie znam, raz chciałam muzykę filmową Nicka Cava kupić ale pan nie wiedział w jakim języku go zapytuję, nie cierpię tej mody czytania na miejscu z kawą i ciachem, nie chcę kupować książek i magazynów ubabranych paluchami obcych ludzi, na kawkę, książkę i ciastko miejsce jest w domu, kawiarni lub parku, poza tym obsługa głównie młody ludzi jest totalnie niekompetentna, trzeba im wszystko po tysiąc razy literować kiedy sprawdzają w komputerze bo nie muszę chyba dodawać, że prawie niczego nie wiedzą, nie znają, no trwoga, nie piszę tego złośliwie ale ze smutkiem, bo jak to świadczy o zarządzających empikiem, jaki mają stosunek do klienta zatrudniając (pewnie za grosze) obojętnie kogo byle był... no ale do rzeczy. Odwiedziłam Empik bo chciałam kupić wrześniowe wydanie amerykańskiego Vogue z sesją Kate Moss. Weszłam, znalazłam i prawie nie padłam na podłogę. Empikowa cena to 99 zł co wynosi jakieś 33 dolary a cena okładkowa to 4.99 $. Za numer sierpniowy trzeba było zapłacić 69 zł, tez dużo, ale zrozumiałam zasadę ustalania ceny. Numer wrześniowy to najgrubszy i najważniejszy numer Vogue, (jeśli ktoś jest zainteresowany można obejrzeć film o jego produkcji. Ochłonęłam, puls wrócił do normy ale postanowiłam wtedy: noga moja już nigdy, NIGDY, nie przekroczy progu Empiku, to już za dużo minusów, nawet jak dla mnie. Ale nie ma tego złego, porzuciwszy półkę z gazetami poszłam do zakątka książek dziecięcych, tak z przyzwyczajenia np. z Czytelnika, bo w Empiku to raczej niczego dobrego w tej materii się nie znajdzie, i co ujrzałam 2 nowe książki super zdolniachy Agaty Dudek. Memu zaskoczeniu nie było końca, więc czym prędzej chwyciłam je pod pachę, wystukałam pin do kredyt karty i tyle mnie widzieli. Dziś zapraszam do obejrzenia książki ŻOŻO I LULU 
autorka: Elisabeth Duda, 
projekt: Poważne Studio 
wydawnictwo: Dookoła Świata
Drugą, niebiańską książkę pokażę wkrótce :-)